Przez patelnię do serca

  03.04.2017

„Nie ma bardziej szczerej miłości, niż miłość do jedzenia” - to jedno z częściej występujących zdań w najróżniejszych punktach gastronomicznych. Niby lekkie, niby żartobliwe, a jednak absolutnie prawdziwe! Nie wiem, jak inni, ale ja zawsze w pełni oddaję się miłości. Nie widzę więc powodu, aby w przypadku trafiających do mojego żołądka pyszności robić wyjątki.

Jedzenie to rytuały. Poświęcamy mu czas i serce, poświęcamy mu uwagę i pieniądze.

Co rano wstajemy i jemy śniadanie. Jajecznica na uśmiechającym się, pachnącym i rumianym boczku, omlet z różowym łososiem otulonym szpinakiem, przepyszne frankfurterki w towarzystwie wielkich oczu tworzonych przez jajka sadzone. Dalej mamy drugie śniadanie (tudzież, dla tych bardziej zabieganych - lunch) i tu już niestety wszystko zależy od wykonywanej pracy i ilości wolnego czasu. Ale po lunchu nadchodzi czas na obiad. Absolutnie nie chcę tu urazić osób niejedzących mięsa, ale ja... nie wyobrażam sobie bez niego dnia. Idealnie zrobiony stek jest w stanie poprawić mi nastrój na najbliższy tydzień i doprowadzić moje kubki smakowe do szaleństwa. Doskonała, lekko rumiana pierś drobiowa to gwarantowany szczękościsk spowodowany uśmiechaniem się. Aromatyczne ryby trafiają nie tyle do żołądka, ile do samego serca.

            Zarówno te wspaniałe śniadania, które witają nas każdego poranka jak i obłędne obiady towarzyszące powrotowi z pracy nie powstałyby bez jednego z najbardziej podstawowych, ale też niezbędnych naczyń – patelni. I właśnie dlatego, że korzystamy w nich tak często, powinniśmy pamiętać, jak dużo od nich zależy.

            Przywierające do dna potrawy potrafią wyprowadzić z równowagi nawet największe oazy spokoju. Dlatego też nie wyobrażam sobie patelni, która nie miałaby specjalnej porcelanowej, nieprzywierającej powłoki. Istotnym jest, aby nie ingerowała ona w smak potraw, ale potrafiła go z nich jeszcze bardziej wydobyć, co rzadkie. Jednym z producentów naczyń kuchennych, którzy o tym pomyśleli, jest doskonała pod wieloma względami, francuska marka Staub. Ich patelnie to nie tylko pokryty wymyślnym materiałem kawałek metalu. To solidne, żeliwne, uniwersalne naczynia, nadające się tak naprawdę do przygotowania zdecydowanej większości potraw. Wygodne, głębokie, wyposażone w poręczne uchwyty, udoskonalą każdą pracę przy wybitnych daniach czy prostych przekąskach. Ich kształt oraz materiał pozwalają nie tylko na smażenie, które powinniśmy jednak nieco ograniczać ze względów zdrowotnych, ale też na pieczenie w każdego rodzaju piekarniku.

            Jemy oczami. Dlatego też przygotowywane potrawy powinny prezentować się estetycznie i apetycznie. Patelnie francuskiej marki Staub są przy tym niezwykle pomocne, bo nie dość, że same w sobie świetnie się prezentują, ale też są dostępne w najróżniejszych kolorach. Wiśniowa czerwień? Bazyliowa zieleń? A może musztarda? W zależności od tego, jak wygląda nasza kuchnia, warianty kolorystyczne pozwalają na idealne dopasowanie, wpływając tym samym nie tylko na smak i jakość gotowanych dań, ale też na wystrój pomieszczenia czy stołu. Jak więc ich nie kochać?

Dodaj komentarz

 (z http://)