Noże naszych babć kontra nowoczesne noże

  15.07.2017

Kiedyś życie było prostsze. I gotowanie też było prostsze. Człowiek nie martwił się tym, jaką patelnie kupuje, co to za garnek, z którego korzysta, z czego zrobiony jest używany przez niego nóż. Kupowało się to, co było i tak naprawdę nie przywiązywało się większej wagi do kwestii konkretnego zastosowania. Nóż miał być ostry i poręczny – na tym wymagania się kończyły, a przedmioty kuchenne nierzadko przechodziły z rąk do rąk, z matki do córki itp.

 Noże naszych babć kontra nowoczesne noże

Technika poszła jednak do przodu, co odcisnęło swoje piętno także na gastronomię. Dzisiaj mamy do wyboru prawdziwe zatrzęsienie noży, najczęściej profilowanych do specjalnego stosowania w określonych sytuacjach, jak np. niesamowicie ostre noże japońskie. Stare noże naszych babć i mam powoli odchodzą do lamusa i całkiem słusznie. Bo te nowoczesne noże, nawet w rękach laika, są w stanie często dokonać o wiele większych rzeczy niż stare toporne nożyszcza w rękach naszych babć, które na sztuce gotowania dla całej ogromnej rodziny spędziły tysiące godzin.

Bo to nie o technikę tu chodzi, ale o zastosowaną w nożu technologię. Dzisiaj, aby pokroić większość przetworów nie trzeba włożyć nawet zbyt wiele siły. Chciałoby się rzec, że jedzenie kroi się niemal samo. Oczywiście, ciężko pożegnać się z tym, co wiernie służyło nam przez wiele lat, ale nawet paniom, które korzystają ze starych, sprawdzonych noży, pamiętających jeszcze czasy ich mam, polecamy chociaż spróbować. Istnieje spora szansa, że my zyskamy spore ułatwienie w naszych kulinarnych wojażach, a zabytkowy, wysłużony nóż trafi tam, gdzie jego miejsce – do muzeum.

Dodaj komentarz

 (z http://)